Administracja burmistrza Zohrana Mamdaniego właśnie otworzyła miejskie archiwa dotyczące 11 września…

Administracja burmistrza Zohrana Mamdaniego właśnie otworzyła miejskie archiwa dotyczące 11 września…


Administracja burmistrza Zohrana Mamdaniego właśnie otworzyła miejskie archiwa dotyczące 11 września i jego następstw dla zdrowia mieszkanek i mieszkańców Nowego Jorku.

Opublikowano ponad 170 tysięcy stron dokumentów o jakości powietrza, zagrożeniach dla zdrowia i działaniach władz po zawaleniu World Trade Center.

Miasto zawarło też ugody kończące dwa procesy wytoczone przez 9/11 Health Watch, organizację od lat walczącą o dostęp do tych materiałów. Powstało pierwsze publiczne miejskie archiwum dokumentów dotyczących zdrowotnych i środowiskowych następstw zamachów. Kolejne materiały mają być publikowane przez następnych 12 miesięcy.

Harding Memo z października 2001 roku wskazuje, że w czasie, gdy mieszkańców Dolnego Manhattanu publicznie zapewniano o bezpieczeństwie powietrza, władze miasta przewidywały nawet 10 tysięcy roszczeń związanych ze skutkami ekspozycji na toksyny.

Miejski Departament Ochrony Środowiska przez lata utrzymywał, że nie może odnaleźć dokumentów objętych wnioskami o dostęp do informacji. Później przyznał, że posiada 68 pudeł materiałów, około 340 tysięcy stron.

Istotą tej historii jest to, co władze Nowego Jorku wiedziały o toksycznym pyle, kiedy się tego dowiedziały, co mówiły osobom mieszkającym i pracującym na Dolnym Manhattanie oraz dlaczego przez tyle lat dostęp do dokumentacji był utrudniony.

Po wypowiedzi Mamdaniego o ludziach, którzy umierali z powodu chorób i powikłań po ekspozycji na pył i toksyczne substancje z ruin World Trade Center, Bielecki dodaje:
„Mamdani, który jest muzułmaninem”.

Po co?

Wyznanie Mamdaniego nie ma związku z azbestem, toksycznym pyłem, chorobami ratowników i ratowniczek, ujawnionymi dokumentami ani odpowiedzialnością władz miasta.

Czytelnicy i czytelniczki dostają jednak tę informację właśnie wtedy, kiedy burmistrz mówi o 11 września.

Od miesięcy dokładnie w ten sposób muzułmańska tożsamość Mamdaniego jest wykorzystywana przeciwko niemu.

Republikański senator Tommy Tuberville zestawiał jego zdjęcia z obrazami zamachów z 11 września i pisał o „wrogu wewnątrz bram”. Kongresmen Andy Ogles stwierdził publicznie, że muzułmanie nie należą do amerykańskiego społeczeństwa.

Z kolei wypowiedź Rudy’ego Giulianiego „Rzeczpospolita” opisuje jako „brutalną reakcję”. Giuliani powiedział, że Mamdani nie powinien uczestniczyć w obchodach 11 września, zaatakował go ze względu na wyznanie i łączył islam z terrorystami odpowiedzialnymi za zamachy. Mówił też o rzekomym dążeniu muzułmanów do przejęcia Stanów Zjednoczonych i Europy.

Kilka akapitów wcześniej Bielecki sam uznał za potrzebne zaznaczyć, że Mamdani jest muzułmaninem.

Pod koniec tekstu Bielecki wprowadza do niego Abdula El-Sayeda, demokratycznego kandydata do Senatu w Michigan. To drugi muzułmański polityk w tym artykule i drugi połączony z terroryzmem oraz 11 września.

„Rzeczpospolita” przytacza oskarżenie republikanina Mike’a Rogersa o „przychylność terrorystom” i opisuje kontakty El-Sayeda z Hasanem Pikerem, który w 2019 roku powiedział, że Ameryka „zasłużyła na 11 września”.

Nie podaje jednak, że Rogers wcześniej fałszywie przypisał ten pogląd samemu El-Sayedowi. FactCheck.org sprawdził jego zarzut i nie znalazł na niego żadnych dowodów.

El-Sayed powiedział wprost, że zamachy nie były usprawiedliwione, a wypowiedź Pikera nazwał głupią i ją odrzucił. Tego oczywiście w artykule nie ma.

Nie ma też szerszego obrazu kampanii prowadzonej przeciwko El-Sayedowi po zwycięstwie w prawyborach. „Washington Post” wykazał, że jego religia w ciągu kilkunastu dni stała się głównym tematem prawicowych przekazów na jego temat. Tommy Tuberville nazwał go „terrorystą” i „radykalnym islamistą”. Laura Loomer domagała się nazywania go „dżihadystą”. W Newsmax głos na El-Sayeda przedstawiano jako głos na „burki i meczety”.

W naszej opinii, tekst “Rzeczypospolitej” ma niezwykle prostą, wręcz kreskówkową kompozycję:

Mamdani mówi o dokumentach dotyczących zdrowotnych następstw 11 września, to Bielecki zaznacza, że jest muzułmaninem.

Giuliani atakuje Mamdaniego właśnie jako muzułmanina, łączy z zamachowcami i kwestionuje jego obecność podczas obchodów, co gazeta sprowadza to do „brutalnej reakcji”.

Następnie pojawia się drugi muzułmański polityk i oskarżenie o „przychylność terrorystom”, bez informacji potrzebnych do uczciwej oceny tego zarzutu.
Całość nosi tytuł „Amerykanie kłócą się o 11 września”.

Czy gdyby burmistrz Nowego Jorku był katolikiem, Bielecki również uznałby za potrzebne zaznaczyć jego wyznanie?

Bielecki podkreśla muzułmańskie wyznanie Mamdaniego właśnie przy 11 września, osłabia język opisu jawnie antymuzułmańskiego ataku Giulianiego, a później przytacza wobec El-Sayeda oskarżenie o związki z terroryzmem bez kontekstu, który pozwoliłby bez trudu je podważyć.

W efekcie „Rzeczpospolita” powiela islamofobiczną nagonkę, łącząc islam z 11 września i terroryzmem, a obu progresywnych polityków przedstawiając w sposób, który podważa ich przynależność, lojalność i prawo do pełnego udziału w życiu publicznym właśnie z powodu ich religii.




Żródło materiału: Stowarzyszenie NOMADA

0