W polskojęzycznej infosferze od kilku lat funkcjonują przekazy o „ukrainizacji Polski”, rzekomym upr…

W polskojęzycznej infosferze od kilku lat funkcjonują przekazy o „ukrainizacji Polski”, rzekomym upr…


W polskojęzycznej infosferze od kilku lat funkcjonują przekazy o „ukrainizacji Polski”, rzekomym uprzywilejowaniu osób z Ukrainy, „wypieraniu Polaków” czy sprowadzaniu ich do roli „obywateli drugiej kategorii”. Osobno funkcjonuje pamięć o zbrodni wołyńskiej. Te wątki mogą jednak łączyć się w jedną opowieść o grupie, która zyskuje kosztem większości, oraz o instytucjach, które mają jej to umożliwiać.

Ta konstrukcja przypomina mechanizm znany z teorii Wielkiego Zastąpienia. Jej istotą nie jest sama migracja, lecz przypisanie zmianie społecznej ukrytego zamiaru. Rzeczywiste napięcia wokół mieszkań, szkół, ochrony zdrowia czy rynku pracy zaczynają wtedy służyć jako dowody jednego procesu.

Widać to także w sposobie przedstawiania osób, którym po kilku latach pobytu w Polsce zaczęło się dobrze powodzić. Korzystanie z pomocy może być dowodem „życia na koszt Polaków”, zatrudnienie – „odbierania pracy”, a własna firma czy wysokie dochody – „uprzywilejowania”. Jeżeli przeciwstawne fakty prowadzą do tego samego wniosku, coraz trudniej wskazać fakt, który mógłby tę opowieść podważyć.

Narracja na temat zbrodni wołyńskiej sprawia, że staje się autentycznie groźna. Pamięć o ofiarach, odpowiedzialność sprawców, ekshumacje i polityka historyczna są realnymi tematami. Co innego, gdy odpowiedzialność historycznych sprawców przenosi się na współczesnych Ukraińców, a Wołyń staje się argumentem, że podobna przemoc może wydarzyć się ponownie. Narracja o „drugim Wołyniu” rzeczywiście funkcjonuje w polskim obiegu.

W tej samej logice państwo, samorządy, media, pracodawcy czy organizacje społeczne mogą zostać przedstawione jako ci, którzy ten proces „umożliwiają”. Kontrola ich działań nie jest tym samym co uznanie samego pomagania za dowód udziału w spisku.

Nie ma podstaw, by wszystkie te przekazy traktować jako jedną skoordynowaną kampanię „Wielkiego Zastąpienia Ukraińcami”. Istotne jest jednak to gdzie kończy się informacja, a zaczyna uogólnienie, przypisana intencja i opowieść o tajemniczym planie.








Żródło materiału: Stowarzyszenie NOMADA

0